18 stycznia 2017

KONKURS: NAUKA JĘZYKA JESZCZE NIGDY NIE BYŁA TAK PROSTA!

Jednym z Twoich postanowień na 2017 rok było nauczenie się nowego języka obcego? Świetnie trafiłeś/trafiłaś! Już dziś weź udział w naszym konkursie i daj sobie szansę na spełnienie swoich noworocznych postanowień! Nie czekaj ani chwili dłużej! 


Przypomnij sobie Twoje najtrudniejsze w wykonaniu postanowienie noworoczne (ale i nie tylko!) i opowiedz nam jak udało Ci się je spełnić. Na najciekawsze zgłoszenia czekają fantastyczne nagrody! 

REGULAMIN KONKURSU

§ 1 POSTANOWIENIA OGÓLNE

1. Konkurs jest organizowany pod nazwą Konkurs: Nauka języka jeszcze nigdy nie była tak prosta! i jest zwany dalej: Konkursem
2. Organizatorem Konkursu są autorzy bloga zopiniuj.blogspot.com
3. Partnerem Konkursu i tym samym sponsorem nagrody jest Compagnia Lingua Sp. z o.o. - Fiszki w karteczkach.
4. Konkurs zostanie przeprowadzony na stronie (blogu) zopiniuj.blogspot.com w dniach od 18 stycznia do 1 lutego 2017 r.

§ 2 WARUNKI I ZASADY UCZESTNICTWA W KONKURSIE

1. Uczestnikiem Konkursu (Uczestnik) może być każda osoba fizyczna, która posiada pełną zdolność do czynności prawnych. Osoby ograniczone w zdolności do czynności prawnych biorą udział w Konkursie za zgodą swojego przedstawiciela ustawowego lub opiekuna prawnego. 
2. Warunkiem uczestnictwa w Konkursie jest łączne spełnienie następujących warunków: 
a) każda osoba biorąca udział w Konkursie musi posiadać status Uczestnika zgodnie z § 2 pkt 1.
b) osoba biorąca udział w Konkursie musi odpowiedzieć pod tym postem na pytanie konkursowe, które brzmi: 

Przypomnij sobie Twoje najtrudniejsze w wykonaniu postanowienie noworoczne (ale i nie tylko!) i opowiedz nam jak udało Ci się je spełnić.  

§ 3 NAGRODY

* przykładowe zdjęcie nagrody głównej 

1. Nagrodami w konkursie są: 1 x zestaw dwóch wybranych kursów języka Fiszki w karteczkach oraz 2 x pojedyncze kursy języka Fiszki w karteczkach dowolnie wybrane przez zwycięzce.
2. Zdobywcą nagrody w Konkursie są Uczestnicy, którzy w dniach 18 stycznia - 1 lutego 2017 roku udzielą najciekawszej odpowiedzi na pytanie konkursowe.
UWAGA! Każdy Uczestnik może podać tylko jedną odpowiedź! 
3. Wyniki konkursu zostaną opublikowane na stronie zopiniuj.blogspot.com do 7 (siedmiu) dni od zakończenia konkursu. 
4. Celem potwierdzenia chęci przyjęcia nagrody, powiadomiony Zdobywca nagrody powinien zgłosić się do Organizatora poprzez wiadomość prywatną w terminie 3 (trzech) dni od dnia ogłoszenia wyników, pod rygorem przepadnięcia prawa do odbioru nagrody.
5. Za przekazanie nagrody zwycięzcy odpowiedzialny będzie Partner Konkursu.

§ 4 DANE OSOBOWE UCZESTNIKÓW KONKURSU

1. Warunkiem udziału w Konkursie jest podanie przez Uczestnika Konkursu prawdziwych danych osobowych, tj.: imienia, nazwiska oraz późniejszego adresu niezbędnych do przekazania nagrody.
2. Przystępując do Konkursu i akceptując niniejszy regulamin Uczestnik wyraża zgodę na przetwarzanie podanych przez niego danych osobowych przez Organizatora. Dane będą przetwarzane w celu przeprowadzenia Konkursu oraz w związku z wydaniem nagrody.

§ 5 POSTANOWIENIA KOŃCOWE

1. Regulamin wchodzi w życie z dniem opublikowania go na stronie zopiniuj.blogspot.com


Czekamy na Wasze zgłoszenia. Powodzenia! 

38 komentarzy :

  1. Podróż do Włoch więc rozsądne oszczędzanie w skarbonke grosiki zbieranie , rezygnowanie z kina na rzecz filmu w tv, zamiast iść do restauracji pyszne jedzono w domu przygotuje i małymi kroczkami do Prowansji wyruszamy i całe włochy dookoła zwiedzamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne postanowienie! :) A dążenie do jego spełnienia bardzo pomysłowe, bo właśnie dzięki takim z pozoru małym zmianom możemy wiele zaoszczędzić.

      Usuń
  2. Najtrudniejszym moim dotychczasowym postanowieniem w życiu było rzucenie palenia. Sposobiłem się do tego kilka lat, ale nie byłem wtedy na tyle silny i zmotywowany, by osiągnąć upragniony sukces. Podejmowane raz po raz działania okazywały się totalną klęską, bowiem niejednokrotnie już po paru godzinach sięgałem po papierosa. Aż w końcu przyszedł pamiętny 2010 rok. Było lato, czerwiec, wtedy to usiadłem i głęboko zastanowiłem się nad sensem tego co robię, zadając sobie pytanie: co mi to daje? Odpowiedź była bardzo brutalna, bowiem uświadomiłem sobie, że tak naprawdę -NIC! Długo myślałem przywołując w myślach wszystkie minusy tegoż nałogu i tak jakby próbując zbudować w głowie solidny fundament do odparcia wszelkich późniejszych pokus sięgnięcia po papierosa. Pamiętam, iż czas letni tego roku był bardzo trudnym okresem. Wiele chwil, sytuacji, w których człowiek musiał odpierać chęć sięgnięcia po "zakazany owoc". Jednak wiem, że głęboko rozumiałem sens mego działania i uważam, że to mi pomogło. Gdy człowiek widzi jasny cel to jest mu łatwiej pokonywać trudności. Z każdym tygodniem pokusa malała, a świadomość, że wytrzymałem już tyle była budująca w dalszych działaniach. Bodajże po ponad roku pojawił się wstręt do zapachu dymu tytoniowego. Zaznaczam, iż nie korzystałem z żadnych środków wspomagających walkę z nałogiem. Dziś mamy 2017 rok, a ja nadal cieszę się z mego niepalenia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulujemy! Spełnienie tego postanowienia wymagało wiele pracy przede wszystkim nad samym sobą, ale cieszymy się razem z Tobą, że się w końcu udało! :) Trzymamy za Ciebie kciuki, abyś nigdy w przyszłości nie powrócił do tego nałogu.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo, pozostaję czujny i tego się trzymam.

      Usuń
  3. Ech, nałogi! Dla wielu osób to coroczny, tak samo brzmiący zestaw postanowień... Moim uzależnieniem była słodka jak ulepek herbata, niby nic, a jednak ile rozpuszczonego cukru można w siebie wlewać? Herbatoholicy wiedzą o co chodzi - w naszym przypadku to nie jest kubek z ranka do śniadanka - to jest kubek prawie przyrośnięty do ręki i dojmujące uczucie pustki kiedy się opróżnia... A że cukier szkodzi, a nie krzepi, to już wiemy. To była droga przez mękę ;) Sposoby - różne, stosowane wymiennie. Bardzo pomogło mi mieszkanie w pojedynkę (studia) - wystarczyło wykazać silną wolę na zakupach - nie kupujesz cukru, nie masz czym posłodzić. Początkowo dla obniżenia szoku stosowałam preparaty zastępcze - pozwalałam sobie na przykład na kostkę czekolady z rana (najpierw mlecznej, później gorzkiej). I, moim zdaniem wspaniała motywacja, rozpowiedz jak największej ilości osób o swoim postanowieniu - ich kontrolujący wzrok stawia do pionu :)I nie łap wielu srok za ogon, ciężko jest wytrwać w jednym postanowieniu, a co dopiero te przytłaczające listy...
    A razem z mężem realizujemy od pewnego czasu nowe postanowienie - nie jest ograniczone ramami czasowymi - odwiedzić wszystkie ogrody zoologiczne w Polsce. Lista do odhaczania pozycji wisi na szafie, a my działamy powoli, ale cały czas do przodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! My słodzimy po jednej łyżeczce, ale tak naprawdę nie pijemy dużo ciepłych napoi - najczęściej ja jedną kawę w ciągu dnia i czasami herbatę. Jednak postawiliśmy na cukier trzcinowy - zdrowszy, choć i tak najlepiej byłoby go wyeliminować w ogóle. Cieszymy się, że Tobie się udało! :) A co do drugiego postanowienia to jest ono bardzo ciekawe! Oby udało Wam się je spełnić! :)

      Usuń
  4. Może to banał, ale w zeszłym roku postanowiłam na nowo o siebie zawalczyć, choć może brzmieć to śmiesznie w ustach 22-latki. Z końcem czerwca zakończyłam dwuletni toksyczny związek, a za tym poszedł już szereg mniejszych i większych, ale samych pozytywnych zmian. Wróciłam na studia, zaczęłam na nowo szlifować język serbski, którego uczę się już 4 lata. Odnowiłam relacje z przyjaciółmi, zaczęłam wychodzić do ludzi. Wróciłam do zdrowej diety. Zaczęłam podróżować - a z ostatniej podróży do Budapesztu przywiozłam nowe postanowienie filologiczne, by choć trochę nauczyć się węgierskiego. Za 6 dni jadę do wymarzonej Serbii, którą do tej pory znałam wspaniale, ale tylko palcem po mapie i z notatek studenckich. Bo wreszcie mi się chce! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym momencie życia możemy o siebie zawalczyć - wcale nie brzmi to dziwnie czy śmiesznie z ust 22-latki :) Super, że w końcu udało Ci się to zakończyć. A tak naprawdę dla Ciebie to jest początek, początek czegoś pięknego, bo z pewnością na to zasługujesz! ❤ Postanowienia... same najlepsze! Jesteśmy pod wrażeniem, że aż tyle dobrych historii i nawyków udało Ci się wdrożyć do swojego życia. Życzymy Ci wspaniałej podróży! :)

      Usuń
  5. Marzenia, plany noworoczne, rzeczy trudne do spełnienia, choć czasem tylko z założenia.
    Od kiedy zaczęłam spisywać rzeczy na których mi zależy, tak mogłam wykreślać co i rusz któreś po ich realizacji. Była to dodatkowa motywacja, więc rok rocznie na pierwszej stronie kalendarza w ciągu kilku pierwszych tygodni stycznia odnotowywałam swoje ambicje, cele i pragnienia.
    Jednym z wielu marzeń, był aparat ortodontyczny, który miał poprawić mój zgryz i stan uzębienia, a co za tym idzie naprawić mój sposób myślenia i akceptacje siebie.
    I tak w wieku 31 lat mam na zębach metalowy aparat, najtańszy jaki był, a już za kilka tygodni pozbędę się go na zawsze i zobaczę efekt tak wielu wyrzeczeń. Nie oszukujmy się bowiem, bo mimo iż zęby były moim kompleksem od lat nastoletnich, tak finansowo nigdy nie byłam w stanie tego udźwignąć, teraz też nie było łatwo. To ile rzeczy sobie odmówiłam, to tylko ja wiem.
    Mimo wszystko uważam że inwestować w siebie, swoje lepsze samopoczucie i zdrowie warto.
    Drugim z marzeń, już w trakcie realizacji jest próba usamodzielnienia, życia na swoim. Wiedziałam że na kupno mieszkania raczej długo nie będzie mnie stać, nie miałam działki, by postawić wymarzony dom. Jednak mimo iż nie mam górnolotnych, pełnych fantazji marzeń, tak okazałam się na tyle szalona by remontować ponad sześćdziesięcioletni dom po dziadku. Od ponad 20lat stał pusty, by teraz przeobrażać się w gniazdko z duszą, o jakim zawsze marzyliśmy. Chcąc zaoszczędzić na kosztach, większość prac robimy sami, z pomocą rąk osób z rodziny.
    Poza murami zewnętrznymi nic się nie nadawało, trzeba było lat strop, wzmacniać fundamenty, budować poddasze i kłaść dach. Jednak w tym roku z pewnością przeprowadzimy się na nowe-stare progi.
    Warto marzyć, nawet jeśli realizacja marzeń i planów wydaje się nierealna, a realizacja postanowień rozciąga się na dwa czy trzy lata. Ważne że możemy z dumą odhaczyć kolejny punkt na pierwszej karcie kalendarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do pierwszego postanowienia to łączę się z Tobą całkowicie - choć ja dopiero zbieram na wymarzony aparat ortodontyczny. Całkowicie Ciebie rozumiem i wiem, że akceptacja samej siebie to podstawa! :) Drugie Twoje postanowienie jest przepiękne! W dom, który wyremontowałaś włożyłaś znacznie więcej niż pieniądze i materiały... ten dom będzie mieć dusze i ogromne serce właścicieli w jego wnętrzach! Jesteśmy pod wielkim wrażeniem i jednocześnie kibicujemy Tobie, abyś już niedługo mogła zamieszkać w SWOIM domu. :)

      Usuń
    2. Postępy prac można śledzić na instagramie @sercestaregodomu
      Obecnie to sama budowlanka, ale już niedługo, mam nadzieję dopieszczenie wnętrz.

      Usuń
  6. Hmm, napisałam wczoraj chyba komentarz - i nie wiem, czy publikowałam nieumiejętnie, czy zrobiłam coś niezgodnego z regulaminem czy Autorzy mnie nie lubią - bo ja ich już zaczynałam lubić za bloga :)

    A pisałam o najtrudniejszym moim postanowieniu i jak do tej pory jednym z niewielu zrealizowanych - być szczęśliwą. Największa maruda i pesymistka tak postanowiła - i, mimo róznych okoliczności, udaje się!

    Pozdrawiam Autorów bloga i życzę powodzenia Uczestnikom konkursu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno, jeśli dodałaś komentarz, to powinien się on pojawić u nas w panelu do moderacji - niestety go nie ma :( Od razu dostajemy powiadomienia na e-mail, że do naszego wpisu pojawiły się komentarze i na bieżąco je akceptujemy. Jednak Twojego komentarza na pewno nie widziałam i nie jest możliwe, że go przeoczyłam. Musiał wystąpić jakiś błąd - szczególnie podczas gdy dodając komentarz nie byłaś zalogowana, bo wtedy czasami bywa, że pojawia się informacja, że komentarz został dodany, a tak naprawdę go nie ma :( Bardzo nam przykro, ale w tej sytuacji nie możemy pomóc. Ale jeśli chcesz dodać swoją wcześniejszą odpowiedź jeszcze raz, to po prostu spróbuj ją na nowo odtworzyć :) Trzymamy kciuki!

      Usuń
  7. Nie praktykuję postanowień noworocznych ani jakichkolwiek innych. Niech się dzieje, co ma się dziać. Jak się okazało w minionym roku zadziało się wiele, tak wiele i w taki sposób, że aż jakby spełniło się jakieś postanowienie, żeby wszystko, prawie wszystko pozmieniać. Najpierw zakończenie związku na odległość (bo tęsknota zabija i po dwóch latach miałam jej serdecznie dosyć), później niemal natychmiastowa wyprowadzka z domu, po tygodniu bycia razem zamieszkanie z R., wielki raban w domu (bo co ja wyprawiam i że mądrzejsza byłam w wieku 15 lat!), w październiku powrót na studia, na koniec pierwsze święta bez rodziny... Cóż, bywa przewrotnie, nie było postanowień, a były zmiany, których od dawna chciałam: żeby się uniezależnić, żeby samej się utrzymywać i żeby nikt mi w drogę nie właził z dobrymi radami. Wyszła trochę taka beznadziejna story, ale tak właśnie było. Nie robię postanowień noworocznych, bo jestem za szczupła, żeby się odchudzać, nie palę i nie piję, mnóstwo czytam i mnóstwo chodzę kina (nie muszę sobie tego postanawiać, że będę się więcej ukulturalniać)... Chciałabym może mieć więcej czasu i zapału do gotowania (szkoda, bo nie mamy tu piekarnika, a tak bym chciała piec - powód do przeprowadzki?), chciałabym nauczyć się organizacji dnia tak, żeby rano wstawać wypoczętą, mieć czas dla chłopaka, dla kota, dla siebie i dla studiów i jeszcze wieczorami nadrabiać zaległe sezony seriali... Jak widać zrobiłam postanowienia na 2017. Zobaczymy, co mi z tego wyjdzie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj trochę tego jest - mamy nadzieję, że w końcu Ci się uda spełnić swoje postanowienia! :)

      Usuń
  8. Moje postanowienia noworoczne zawsze kończyły się fiaskiem dlatego zrezygnowałam z nich, bo chcąc dążyć do spełnienia jakiegoś marzenia/zrealizowania celu nie ma znaczenia data, ale to czy jesteśmy gotowi na zmiany i poświęcenie. Moim postanowieniem, które w ciężkich bólach udało mi się zrealizować było pozbycie się nadwagi. Nigdy nie miałam problemów z wagą przez to, że byłam bardzo aktywna fizycznie. W momencie, gdy przeniosłam się do dużego miasta do liceum i zamieszkałam w internacie, porzuciłam sport i wszelką aktywność fizyczną na rzecz zakuwania do matury i stacjonarnego spędzania wolnego czasu co bardzo odbiło się na mojej wadze. Przełomowym momentem była wizyta mojej (wówczas otyłej) kuzynki u dietetyka. Dostałam wtedy od niej masę wskazówek i uwag na temat codziennego zdrowego życia. Dzięki jej zawziętości i stosowaniu się do porad dietetyczki mnie również udało się zmienić nawyki żywieniowe, bo skoro ona potrafi to i ja dam radę! Dla mnie to najlepszy sposób motywacji. Do tego na nowo wprowadziłam w mój plan dnia aktywność fizyczną i w konsekwencji schudłam 25 kg :) Teraz przede mną kolejne wyzwanie, aby utrzymać taki stan i nie powrócić do starych złych nawyków. Dzięki temu doświadczeniu poza zdrowymi nawykami wyniosłam jeszcze inną rzecz jaką sobie bardzo cenię - przekonałam się jak negatywne podejście ma społeczeństwo do ludzi z nadwagą. Spotkałam się z krytyką innych osób, które grubszych ludzi uznają za gorszych, niewartych kontaktów towarzyskich, które powinny "przestać żreć", albo zamknąć się w pokoju ze swoja paczką chipsów. W niektórych przypadkach nadwaga owszem jest rezultatem naszych zaniedbań i lenistwa, ale często grubsze osoby nie mogą schudnąć choć bardzo się starają, walczą, ale przegrywają ten pojedynek, są bezradne, a dodatkowa krytyka ze strony otoczenia nie ułatwia im rozwiązania problemu. Warto trochę pomyśleć zanim rzuci się kąśliwy komentarz w czyjąś stronę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się, że pomyślałaś o sobie i o swoim ciele :) Jesteśmy przekonani, że dzięki temu czujesz się o wiele lepiej, ale faktycznie - społeczeństwo ma różne opinie na temat osób, które należą do grupy "plus size". Sama coś o tym wiem :)

      Usuń
  9. Postanowień na Nowy Rok już nie robię ,ponieważ zawsze kończą się fiaskiem.Nie rzuciłam palenia ,nie zaczęłam zdrowiej żyć,no kompletnie nic.Od dłuższego czasu planuje napisanie książki.Zbieram się do tego już bardzo długo i czekam na jakiś znak z nieba. W końcu znak nadszedł.Przeglądając stronki z konkursami natknęłam się na propozycję wydania powieści,książki.Do zakończenia konkurs został miesiąc.Napisałam już wstęp,al,e ja wszystko robię na ostatnią chwilę.Mam nadzieje ,że tym razem dotrzymam danego sobie słowa i zrobię coś od początku do końca i może w końcu nauczę się hiszpańskiego ,korzystając z okazji.Trzymajcie kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własna książka to nie byle jaki sukces! Mamy nadzieję, że uda Ci się go osiągnąć! :) Pamiętaj! Sukces jest kobietą!

      Usuń
  10. Czytam te komentarze i porównuję do siebie. Tyle ludzi, tyle spełnionych celów/ambicji/inspiracji/nałogów.
    Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba być szczerym ze samym sobą.
    Chyba nigdy w życiu nie spełniłam swojego postanowienia noworocznego. Próbowałam ale nie spełniłam go w 100 procentach.
    Moim jednym głównym postanowieniem jest zrzucenie zbędnych kilogramów.
    Dopiero niedawno, w listopadzie/grudniu ubiegłego roku, usiadłam przed wielkim lustrem w mieszkaniu, patrzyłam w lustro i...nie widziałam siebie. Fakt, siedziałam, tylko ja, ale nie widziałam tej prawdziwej siebie.
    Mieliście kiedyś tak? Umysł mi podpowiada, że jestem tą niewinną dziewczyną, która skuli się w kłębek wełny i ukryje się przed wszystkimi, a gdy przechodzę między autami, które są bardzo blisko postawione - ja przejdę. W głowie mój obraz - mojej postury - jest szczupły.
    Patrząc w lustro widzę drugiego człowieka, cień, który nie chce się odczepić. To jest przykre, że sama siebie nie rozpoznaje.
    Nie jest tak każdego dnia, ale niestety takie bywają.
    Mój cel do spełnienia do odnaleźć siebie, zrzucić tą warstwę, która skrywa prawdziwą Angelikę, tą drugą skórę. Otworzyć się do ludzi, spełniać się na wielu frontach i nie bać się mówić we własnym imieniu.
    Dokończyć to zadanie od A do Z, a nie dojść tylko do połowy, jak miało to miejsce wcześniej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę Ci powiedzieć, że czytając Twoją wypowiedź niesamowicie się wzruszyłam... ale chyba zdałam sobie sprawę, że Twoje słowa są niesamowicie prawdziwe - tak! Masz rację!

      Usuń
  11. Wiele lat temu, kiedy byłam jeszcze na studiach, chciałam pojechać w wakacje razem z moją paczką do La Nartelle- we Francji. Mieliśmy jechać, ale niestety nie starczyło nam funduszy, więc obiecałam sobie, że na pewno tam pojadę. Moje plany wyparowały z mojej głowy wyparte studiami, pracą, itd. Jednak, kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia znowu wróciła myśl o wakacjach, pięknej plaży i lazurowym morzu. Wymyśliłam sobie postanowienie noworoczne '' W tym roku zdobędę pieniądze i pojadę do La Nartelle.'' Oczywiście zaraz po świętach znalazłam nową, lepszą pracę, która nie kolidowała ze studiami. Cały czas oszczędzałam pieniążki i liczyłam dni do wakacyjnej wyprawy. Zaczęłam się uczyć francuskiego, żęby móć się chociaż troche porozumieć na wakacyjnym wyjeździe. Okazało się, że jednak zebrałam za mało pieniędzy i, że nie wystarczy mi i moim przyjaciołom na piękny hotel. Na wynajęcie jakiegoś domu było już za późno, jednak się nie poddałam i namówiłam przyjaciół na mieszkanie pod namiotami. W końcu się zgodzili i kiedy dotarliśmy na miejsce udało nam się znaleźć niewielki dom, ponieważ rodzina, która go wynajęła w ostatniej chwili zrezygnowała. Byłam wtedy tak szczęśliwa. Zbieranie pieniędzy i nauka francuskiego nie poszły w las. Nie poddałam się i dotrwałam w moim postanowieniu. Na pewno już do końca życia nie zapomnę tych chwil i lazurowego wybrzeża. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wooow! Piękne postanowienie, a jego wykonaniu jeszcze piękniejsze - wspomnienia na zawsze pozostaną w pamięci! ❤ Tego nikt Ci nie zabierze!

      Usuń
  12. Na pierwszym roku studiów spędzałam sylwestra w dzikiej głuszy gdzieś w Bieszczadach razem z moją koleżanką (późniejszą współtowarzyszką licznych podróży). Oprócz nas radośnie świętowała spora grupa studentów, mocno zakrapiając nadejście Nowego Roku wszelakimi trunkami ;) Nam klimat również się udzielił, a słysząc, że wśród wesołej zgrai jest ponoć grupa Litwinów, postanowiłyśmy, że nawiążemy z nimi kontakty, żeby w witanym właśnie roku odwiedzić ich piękny kraj! Co więcej, procenty spowodowały, że postanowiłyśmy Litwę podbić na rowerach... i najlepiej dołączyć do tego Łotwę, Estonię i Finlandię. Następnego dnia procenty wyparowały, ale postanowienie zostało. Nie ważne, że wcześniej nigdy nie przejechałam na rowerze trasy dłuższej niż 10 km, nie ważne, że nie miałyśmy zbyt wiele pieniędzy i nie ważne, że owi Litwini okazali się byś Ukraińcami i zdobyte kontakty się nie przydały. Ważne, że postanowienie było mocne i nie odpuściłyśmy :D Były to najcudowniejsze wakacje - prawie miesiąc na rowerach, wśród sympatycznych ludzi i pięknych krajobrazów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czadowe postanowienie! ❤ Przejażdżka rowerowa po świecie to jest coś! Wyobrażam sobie ile musiałyście schudnąć po takiej podróży :D

      Usuń
    2. Oj nie tak łatwo było z tym schudnięciem, bo mieszkańcy tych krajów są bardzo gościnni i częstowali nas 'czym chata bogata' :D

      Usuń
  13. Moje marzenie miało swój początek całkiem niewinnie, w sklepie z różnościami do domu. Całkiem niespodziewanie moją uwagę przykuła czapka - flaming. Uśmiechnęłam się do siebie, ale stwierdziłam, że nie będę wydawać 20zł na coś tak niepotrzebnego... Tydzień później przedzierałam się przez śnieg, zawieję, przy rozładowanym telefonie i ze złego przystanku autobusowego - do sklepu tej samej sieci, aby kupić ostatnią dostępną czapkę flaminga. Od tamtej pory pogodziłam się z tym, że wszystko, co związane z flamingami budzi we mnie niesamowitą radość! To są takie pozytywne stworzenia! Moim podróżniczym marzeniem jest Aruba - wyspa flamingów. Jedyne czego się boję, to że na miejscu nie będę się w stanie powstrzymać i zamiast odpocząć będę ciągle biegała za flamingami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz w okolicy Biedronkę, to szybko do niej pędź! Są przeurocze kołozeszyty z flamingami za 1,79 zł :) Również jak Ty uwielbiam wszystko co z flamingami, bo kojarzy mi się to z wakacjami!

      Usuń
  14. Egzotyczna podróż mi się marzy.
    Biały piasek na rozgrzanej plaży.
    Błękit morza i blask słońca
    to moja Dominikana gorąca !
    Usiąść bym chciała pod pięknymi palmami
    i zachwycać się cudownymi widokami.
    Drinki pić do białego rana
    I nie przejmować się, że będę nie wyspana.
    Uciec od trosk życia codziennego
    I wylegiwać się w raju w ramionach męża mego ;)
    Wskoczyć do ciepłego morza bym chciała
    A słonko opalałoby nasze mokre ciała.
    Nie martwić się kredytem zaciągniętym na ten cel i innymi płatnościami tylko cieszyć się z wakacji pod palmami !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woow! Obudziła się w Tobie dusza poetki - wykorzystaj to! :) A postanowienia wręcz zazdrościmy!

      Usuń
  15. Nie mam nigdy konkretnych planów i postanowień noworocznych, zazwyczaj postępuję zgodnie z myślą, że co ma być to będzie, a ja po prostu chwycę rękę nadarzającej się okazji. Ja 1 stycznia zazwyczaj mówię: żeby w moim życiu zmieniło się na lepsze. Przykład? Proszę bardzo! Rok 2014. Miałam dość swojej pracy: stres, wieczne nadgodziny, niska płaca, ciągłe spinanie się na wykonanie zadań, które pozostały niezauważone przez kierowników. Dodatkowo przygnębiał mnie brak tej jedynej pary ramion, do których mogłabym się przytulić i wypłakać w trudnych momentach. Widmo nieskończonego drugiego kierunku nie pozwalało mi spokojnie zasnąć, a nawet jeśli już mi się udało, to śniłam o dalekich niespełnionych podróżach. Moje niezadowolenie w końcu osiągnęło taki poziom, że nierealne stało się jego ukrycie. I wtedy los wyciągnął do mnie jeden ze swoich palców, który ochoczo chwyciłam. Moje życie diametralnie się zmieniło: mogłam pozwolić sobie na odejście z pracy, choć jeszcze ostaniego dnia (serio!) poznałam swojego obecnego męża, wróciłam na studia, do swojego pamiętnika podróżnika wpisałam kolejne 4 odwiedzone państwa. Tak więc najlepsze postanowienie noworoczne? Chcieć od życia trochę więcej i korzystać z pomocnej dłoni losu :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woow! Super ❤ Świetna rada dla wszystkich nas!

      Usuń
  16. Moim postanowieniem noworocznym było zacząć zdrowo żyć. Nie chodziło tylko o jedzenie, ale także bycie Eko. Wcześniej myślałam że jako jednostka nie jestem w stanie nic zmienić. W skali roku ludzi, którzy nie segregują śmieci wciąż jest więcej. Tego roku jednak powiedziałam sobie głośne "nie!". Staram się rozmawiać z ludźmi, którzy myśleli podobnie jak ja. Chcę propagować jeżdżenie komunikacją miejską, a nie samochodem, nie wyrzucanie śmieci gdzie popadnie, a także dbanie o naszą planetę na inne sposoby. Cieszę się, że udało mi się spełnić moje postanowienie, ponieważ odczułam satysfakcję z czynienia dobra i nakłaniania do tego innych.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka