7 września 2016

Keratynowa pielęgnacja włosów


 Uwierzcie mi, że mogę zapomnieć o pielęgnacji rąk, nóg czy reszty ciała, ale nigdy nie zapomnę o użyciu kosmetyku do moich włosów. NIGDY! Uwielbiam swoje włosy, choć nie zawsze układają się tak jakbym chciała. Są dla mnie największym skarbem! Już w dzieciństwie każdy się nimi zachwycał, bo mam dość nietypowy kolor włosów. W dodatku nigdy nie były farbowane! A od wszelkich "zmieniaczy" kolorów trzymam się z daleka. Dzięki temu moje włosy są naprawdę w dobrej kondycji, ale jak każde potrzebują wsparcia, dlatego też zawsze pamiętam o nich i przynajmniej co 4 dni staram się nakładać na całe włosy odżywkę. Moment pielęgnacji włosów to czas, w którym moje zmysły mogą wypocząć i rozkoszować się przyjemnym zapachem kosmetyków. Wbrew pozorom moja pielęgnacja włosów wymaga dość niewiele czasu, bo używam zawsze odżywek bez spłukiwania. To nie tylko oszczędza mój czas, ale nie wymaga też zbytnio wielu czynności, dzięki czemu nie muszę przesiadywać w łazience kilka godzin dziennie. Całkiem niedawno natknęłam się na stronę internetową marki Silcare, znalazłam tam wiele kosmetyków, które zaciekawiły mnie pod względem pielęgnacji moich włosów. Jednym z nich stała się NOWOŚĆ, czyli keratyna do włosów w formie mgiełki, której oczywiście nie trzeba spłukiwać. Skoro trafiła już w moje ręce, to chciałabym Wam o niej trochę opowiedzieć, bo zarówno kosmetyk, jak i marka są debiutem w moich rękach! Zostańcie z nami, mam Wam dużo do opowiedzenia! 


Keratyna zamknięta jest w pięknej, smukłej buteleczce w pomarańczowym kolorze, który jest taki przez zawartość - sama buteleczka jest oczywiście przezroczysta. Opakowanie prezentuję się naprawdę uroczo. Jeśli chodzi o szatę graficzną, to ja osobiście daję ogromny plus! Opakowanie keratyny zostało także wyposażone w atomizer, dzięki czemu płynny kosmetyk skutecznie może zostać rozprowadzony po włosach w formie delikatnej mgiełki. To jest niesamowite udogodnienie! Bo po pierwsze kosmetyku zużywamy o wiele mniej niż jakbyśmy mieli sami nakładać kosmetyk np. tak jak zwykłą odżywkę - przez co go niepotrzebnie nie marnujemy, ale w tym udogodnieniu najważniejszą kwestią jest nie obciążanie naszych włosów, które po użyciu mgiełki są nadal lekkie i puszyste, ale na dodatek odżywione i zregenerowane - o czym opowiem Wam za chwilę. 


Keratyna ma przepiękny, owocowy zapach. Jest taki orzeźwiający, subtelny, a przy tym także taki lekko słodki. Według etykietki jest to zapach soczystych południowych owoców. Już sam opis powoduje, że moje zmysły po prostu szaleją, a otworzenie zakuwki powoduje niezwykłą przyjemność dla mojego samopoczucia. Sam zapach powoduje, że zabieg pielęgnacji włosów jest niezwykle przyjemną oraz regenerującą chwilą, która działa nie tylko na nasze włosy. Ja po prostu jestem zakochana w tym zapachu - i to od pierwszego niuchnięcia!


Keratyna ma wiele pozytywnych właściwości dla naszych włosów. Ma za zadanie nie tylko regenerować i zwiększać objętość, ale także wygładzać nasze włosy. W rezultacie radzi sobie z tym doskonale! Chociaż jeśli chodzi o zwiększanie objętości, to nie spodziewajcie się nie wiadomo jakich efektów. Faktycznie można zauważyć lekkie uniesienie włosów, ale na pewno jest to tylko delikatne podniesienie włosów u nasady -  i w moim przypadku idealnie! Bo osobiście nie lubię takiego efektu. W dodatku zawarte w kosmetyku witaminy pozwalają w jeszcze większym stopniu zadbać o nasze włosy w naturalny sposób. Już po pierwszym użyciu poczułam zmianę. Poczuć ją można także po zapachu, bo włosy nieziemsko pachną po użyciu mgiełki, ale przede wszystkim można ją dotknąć i zauważyć na pierwszy rzut oka. Włosy są po tym zabiegu jedwabiście gładkie, delikatne i widać, że bardziej odżywione oraz pełne blasku. Pamiętajcie o tym, aby mgiełki nie używać zbyt często oraz w zbyt dużych ilościach, bo wtedy efekty mogą być zupełnie odwrotne! Najlepiej samemu metodą prób i błędów dostosować ilość psiknięć do grubości oraz długości włosów. Ja na swoje włosy sięgające ciut poniżej ramion nakładam mgiełkę za pomocą trzech psiknięć - czasami też czterech. Po nałożeniu mgiełki zawsze też staram się rozczesać włosy, aby keratyna mogła zadziałać na całą ich długość i bez problemu dostać się do każdego kosmyka moich włosów. 

    
Keratyna sprawdziła się u mnie doskonale. Zdecydowanie ją polubiłam, a moje włosy zawsze są w świetnej kondycji po pielęgnacji tym kosmetykiem. W dodatku mgiełka kosztuje zaledwie 12 złotych, więc to naprawdę niewiele - jeśli mielibyśmy porównywać inne tego typu kosmetyki do włosów. Myślę, że już sama cena oraz wygląd mgiełki zachęca do zakupu! Bardzo cieszę się, że poznałam markę Silcare. Choć jak wspomniałam był to mój debiut z keratyną do włosów w formie mgiełki oraz z samą marką, to jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Dziwię się nawet, że wcześniej nie miałam styczności z tymi kosmetykami, ale cieszę się, że w końcu miałam okazję by je poznać. Niebawem na naszym blogu pojawią się kolejne dwie recenzje innych produktów tej marki, więc zaglądajcie do nas na bieżąco, a na pewno ich nie ominiecie! 

12 komentarzy :

  1. Ja nie mogę niestety używać odżywek do włosów bo są cienie i ciężkie, a chciałabym tak jak ty używac odżywek bez spłukiwania. Keratyna mi się przyda i to bardzo więc prawdopodobnie kupie ten produkt :D

    https://life-patuu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odżywki stopniowo ograniczam, teraz przerzucę się chyba tylko na keratynę, bo jestem nią totalnie zachwycona! :)

      Usuń
  2. Mam to samo, nigdy nie zapominam o produkcie do wlosow! Co innego jesli chodzi o produkty do rak, stóp czy calego ciała. Miałam zabieg keartnowy na włosy i byl to strzal w 10! <3
    http://weronikastaron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią bym to cudo wypróbowała, zwłaszcza, że ostatnio mam siano zamiast włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. o coś idealnego dla mnie :)
    https://gabrysiowetestowaniee.blogspot.com/2016/09/uwielbiam-szperac-w-internecie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Keratyna + witaminy to cudeńko idealne dla każdego! :)

      Usuń
  5. Ja nie pielęgnuje w ogóle włosów, wystarczy, że mam siotre fryzjerkę i mam zdrowe i ładne :) ale przydatny post :)
    Pozdrawiam, Lu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja za to nie chodzę do fryzjera i mam piękne, lśniące włosy :) Myślę, że w pielęgnacji włosów ważna jest samodzielność - siostra nie zawsze będzie miała czas i ochotę, a być może kiedyś przeprowadzisz się dalej od niej i co... będziesz miała zniszczone włosy? Pomyśl o tym, aby sama o nie zadbać! Pozdrawiamy!

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka