6 lutego 2016

Moja przygoda ze zdrową żywnością


2016 rok, jest pełen postanowień również dla mnie. Choć zawsze uważałam, że jak coś mam ochotę zrobić, to zrobię to niezależnie czy nowy rok nadszedł czy nie, ale uznałam, że skoro 2015 rok się skończył warto wykorzystać tą okazję i zrobić coś dla siebie, a przede wszystkim dla swojego zdrowia.
Niewiele myśląc za moje pierwsze postanowienie uznałam... ograniczenie, a nawet i wykluczenie z mojej diety słodkości. Brzmi dość abstrakcyjnie dla fanki wszystkiego co słodkie, ale nawet i z dużymi pokusami daję sobie radę. Problem pojawia się wtedy, kiedy otrzymuję od kogoś w prezencie coś słodkiego, chwila zastanowienia, mój mózg przetwarza informacje, dostrzega kolorowe słodkości, a w mojej głowie pojawia się żarówka, która powoduje w moim organiźmie endorfiny. W tym samym momencie strażnik moich postanowień - czytaj partner życiowy, patrzy na mnie z ironicznym uśmiechem bacznie przyglądając się moim reakcją, dopiero po chwili z jego ust padają słowa: "Szkoda tylko, że nie możesz już jeść słodyczy". Chciałabym w tym momencie ukazać swoją niezależność i powiedzieć, że przecież mogę zjeść coś słodkiego, bo kto mi zabroni? Ale to również pokazało by, że jestem słaba, z dwojga złego wybieram obejście się smakiem i udowodnienie każdemu, a w szczególności samej sobie, że potrafię... że potrafię być silna. Na początku było trudno, w sumie co ja gadam, nadal jest trudno. Więc postanowiłam znaleźć coś, co pomogłoby mi zająć czymś moje nieustanne pragnienie słodkości. Zastanawiałam się długo co to by mogło być, na rynku nie brakuje zdrowych przekąsek, które jednak nie wszędzie są dostępne, a ponadto ich cena jest tak duża, że przeciętny Iksiński chyba nie pozwoliłby sobie na takie wydatki kilkanaście razy w miesiącu. Nie poddawałam się, a w trakcie moich poszukiwań natknęłam się na Piramidki Popcrop.   



Na początku nie brzmiało to ciekawie. Nie wyobrażałam sobie siebie chrupiącej bezglutenowe piramidki, w sumie nigdy też nie przepadałam za kukurydzianymi chrupkami, więc tym samym nie byłam pewna czy w moim guście będą kukurydziane piramidki. 

Zdecydowałam jednak, że każdemu trzeba dać szansę. Na pierwszy ogień poszły piramidki kukurydziane. Podobnie jak swoi koledzy zapakowane są w foliową torebkę obarczoną wszystkimi potrzebnymi etykietami, a na nich informacjami na temat produktu. Powiem Wam, że kukurydziane piramidki bardzo mi zasmakowały, smakują zupełnie inaczej niż znany mi smak kukurydzianych chrupek.


Kształt piramidek, jak sama nazwa wskazuje przypomina piramidę, czyli prościej mówiąc są to trójkąty o dość dużej grubości. Co sprawia, że radość z chrupania zdecydowanie jest, podczas kosztowania zdrowej przekąski. 


Drugimi chrupkami z naszej paki, które mnie zaciekawiły stały się Bio piramidki, które co prawda mają dość specyficzny smak, nie za bardzo przypadający mi do gustu, ale powiem Wam, że postanowiłam sobie wzbogacić moją przekąskę. Do paczki Bio piramidek dołączyłam miseczkę z sosem, dokładnie takim samym jak używamy na przykład do nachosów. Taki sos można zrobić samemu lub też kupić gotowce w sklepie. Takie połączenie sprawdziło się idealnie, uwielbiam ten duet i łączenie czegoś co jest naprawdę zdrowe z czymś co się naprawdę lubi. 


Trzeci rodzaj piramidek, to pełnoziarniste piramidki zbożowe. Te piramidki mają wyczuwalną nutkę kaszy gryczanej oraz dodatek soli morskiej, co mi osobiście bardzo się podoba i co ważne - smakuje. Ten rodzaj piramidek chyba najbardziej mi zasmakował i nie ukrywam, że najchętniej skłoniłabym się do zakupu właśnie pełnoziarnistych piramidek zbożowych, gdybym tylko zobaczyła je w sklepie - co jest dość trudne, bo we wszystkich sklepach, w którym widziałam piramidki brakowało właśnie tego rodzaju. 


Ostatni rodzaj piramidek, które znalazły się w naszej paczce, to piramidki bezglutenowe. Idealne dla osób, które nie mogą jeść produktów z glutenem, ze względu na nietolerancję jej przez swój organizm. Do tego rodzaju piramidek dołożono kaszę jaglaną, której smak bardzo lubię i jeśli ktoś jest zwolennikiem tego smaku, to bardzo polecam sięgnięcie po ten rodzaj piramidek.  


Piramidki Popcrop lubię przede wszystkim za to, że są chrupkie i do tego bardzo smaczne. Są świetną przekąską zastępującą wszelkie niezdrowe pokusy. A wybierając je na pewno nie rozczarujemy się, bo jest to zdrowa i przede wszystkim lekka przekąska, po którą można sięgnąć nawet między posiłkami. Smaki piramidek są różne, z pewnością każdy wybierze dla siebie swój ulubiony smak i nic dziwnego, że wybierzemy te, które najbardziej nas do siebie przekonają. Piramidki Popcrop bardzo mi zasmakowały i z przyjemnością sięgnę po nie w sklepie przy najbliższych zakupach. Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała, że Piramidki Popcrop są nie tylko zdrową, ale i także tanią przekąską, bo całe opakowanie zawierające 80 g produktu kosztuje niecałe 4 złote. Takie piramidki znajdziecie w wielu sklepach typu Rossmann, Tesco, Alma, Netto, a jeśli nie macie do nich dostępu stacjonarnie, to na stronie producenta szybko znajdziecie rozwiązanie - ezakupy w Tesco. 





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka