19 stycznia 2016

Moje pierwsze pudełeczko beGlossy Listopad'15


Obiecałam, a więc chciałam dotrzymać danego Wam słowa, dlatego też dzisiaj pokażę i pokrótce opiszę produkty, które znalazłam w moim listopadowym pudełku beGlossy z grudniowej wyprzedaży, za które dałam całe 29 złotych i 50 groszy.

Muszę Wam powiedzieć, że już od samego początku znałam zawartość mojego pudełka, nieznane mi były jedynie wariant zapachowy olejku eterycznego oraz odcień Color Refreshera, który został dobrany na podstawie uzupełnionej przeze mnie ankiety. A więc nic nie brałam w ciemno, wszystko przemyślałam czy mi się przyda i czy będę miała okazję użyć danych kosmetyków. Powiem Wam, że do zakupu najbardziej pokusił mnie krem Pantene, balsam do ciała pod prysznic w wersji mini oraz hydrożelowe płatki pod oczy i rzecz jasna naturalny olejek eteryczny. A przede wszystkim, to ta cena mieszcząca się w przedziale do 30 złotych i to już z wysyłką kurierem DHL. 


Podsumujmy sobie co znalazłam w listopadowym pudełku beGlossy zwanym także jako Warm up: balsam do ciała pod prysznic Cocoa&Milk wersja mini - 50 ml (NIVEA), aksamitny, intensywnie nawilżający krem do włosów - 100 ml (PANTENE), kompleks nawilżający - 2 razy po 3 ml (BIO SHOCK), color refresher do ciepłych brązów - 75 ml (SYOSS), idealia rozświetlający krem wygładzający - wersja mini 15 ml (VICHY), wine-therapy hydrożelowe płatki pod oczy na bazie ekstraktu z czerwonego wina (EFEKTIMA), naturalny olejek eteryczny o zapachu lawendowym - 12 ml (NATURALNE AROMATY), perfumy, próbka zapach nr. 281 (FM). 

 

1. Balsam do ciała pod prysznic Cocoa&Milk wersja mini - 50 ml (NIVEA) - ma przepiękny zapach kakaa oraz przede wszystkim sprawdza się podczas prysznicu, aby szybko i skutecznie nawilżyć skórę bez potrzeby wyczekiwania na wchłonięcie się w skórę balsamu. 50 ml, to dość spora tubka, która zdecydowanie pozwala na poznanie bliżej kosmetyku, szczególnie dla osób, które nigdy nie miały jeszcze do czynienia z tym balsamem. Balsam pozostawia skórę lekko nawilżoną, rozświetloną, a i do tego pięknie pachnącą. Ja byłam bardzo ciekawa tego kosmetyku i nie ukrywam, że użytkowanie tej tubki skłania mnie do zakupu pełnowartościowego produktu.


2. Aksamitny, intensywnie nawilżający krem do włosów - 100 ml (PANTENE) - jego cena to aż 37 złotych, obecnie w Rossmannie trwa promocja, że zakupić go możecie za niecałe 28 złotych, więc byłam bardzo zdziwiona, że znalazł się w wyprzedażowym pudełku, za który łącznie zapłaciłam 29,50 zł. Nigdy wcześniej nie miałam odżywek do włosów w formie kremu, zawsze miałam jakieś odżywki lub spreye, oczywiście wybierałam te bez spłukiwania i kremu też nie spłukujemy ze swoich włosów. 

Nałożyłam krem na lekko wilgotne włosy, nie tak jak pisało, żeby zrobić to na suche.  Lubie czasami sama eksperymentować i sprawdzać jak dany kosmetyk sprawdza się stosowany odmiennie niż w instrukcji. Krem ma super konsystencję, jest lekko gęsta, ale też nie taka zbita. Bardzo wygodnie i szybko rozprowadza się go po włosach. Poza tym ma przepiękny zapach

Włosy po jego użytkowaniu są lekko uniesione u nasady, a reszta włosów jest bardzo prosta, ja mam proste włosy, ale po myciu zawsze lekko się podkręcają, dlatego też byłam zdziwiona, że tym razem nie mam takiego problemu. Oczywiście zapomniałam o najważniejszym, że krem widocznie wygładził i dodał moim włosom nutki odżywienia i energii, bo w takiej kondycji wytrwały kilka dni. 

Jestem bardzo zadowolona z tego kremu. Bardzo spodobało mi się jego działanie na moich włosach, a i ten zapach oraz lekko kremowa konsystencja.


3. Kompleks nawilżający - 2 razy po 3 ml (BIO SHOCK) - to dla mnie produkt zagadka, jego zadaniem według producenta jest nawilżenie skóry czy to na dekolcie, twarzy czy na szyi, lecz ja nie zauważyłam żadnego nawilżenia. Jestem zawiedziona tym produktem, bo szczerze spodziewałam się czegoś lepszego, gdyż cena takiego kompleksu jest dość spora jak na 4 buteleczki. W pudełku listopadowym dołączono dwie buteleczki z całego zestawu, więc też można było poznać działanie kompleksu nawilżającego. Podoba mi się zapach tego produktu, dzięki ekstraktowi z kakaowca kosmetyk ten ma iście kakaowy zapach, który mnie zdecydowanie urzekł.


4. Color refresher do ciepłych brązów - 75 ml (SYOSS) - jest to jedyna rzecz, której nie użyłam z całego pudełeczka. Color refresher, to nic innego jak produkt w piance, który ma za zadanie odświeżyć kolor włosów. Ja po wypełnieniu ankiety otrzymałam produkt do ciepłych brązów, ale powiem Wam szczerze, że trochę boję się go użyć, aby moje włosy nie zmieniły koloru. A tego nie chcę, ale może kiedyś okaże się przydatny. 


5. Idealia rozświetlający krem wygładzający - wersja mini 15 ml (VICHY) - miałam już wcześniej próbki tego kremu, więc bardzo ucieszyłam się z tego, że w pudełku znalazłam wersję mini tego produktu, bo aż 15 ml słoiczek. Krem poza tym, że ma bardzo ładne, przejrzyste oraz przede wszystkim praktyczne opakowanie, to jest skutecznym produktem, który wygładza oraz lekko nawilża skórę. Dając jej uczucie świeżości oraz sprawiając, że jest ona bardziej rozświetlona po każdym użyciu kremu. Krem ma świetną konsystencję, nie jest zbytnio gęsty, ale nie jest też rzadki, co sprawia, że wygodnie aplikuję się go na skórę. Krem Vichy, to produkt, który bardzo polecam i jestem zadowolona, że dołączono jego mini wersję do pudełka, bo to świetnie trafiony produkt z wyższej półki.   



6. Wine-therapy hydrożelowe płatki pod oczy na bazie ekstraktu z czerwonego wina (EFEKTIMA) - od samego początku bardzo mnie zaciekawiły. Produkt ten, to nic innego jak żelowe płatki, które powstały między innymi na bazie ekstraktu z czerwonego wina. Są to dopasowane do kształtu pod oczyma płatki, które fajnie przylepiają się do skóry, ale nie są nieprzyjemne czy uciążliwe. Po prostu są tak lekkie, że praktycznie można o nich zapomnieć.

Ja używałam ich pierwszy raz i bardzo przyjemnie było mi po zdjęciu ich z okolic oka, skóra tam była lekko nawilżona, bo same płatki są wilgotne. Poczułam się bardzo świeżo i byłam jakby to powiedzieć... wypoczęta. Oczywiście zabieg powinien być stosowany regularnie, co jakiś czas. Ciekawe jakie byłyby efekty. 


7. Naturalny olejek eteryczny o zapachu lawendowym - 12 ml (NATURALNE AROMATY) - Szczerze liczyłam na inny zapach, ale trafił nam się lawendowy... czyli bardziej kojący i uspakajający zapach, tego nigdy za wiele! 

Olejek pachnie bardzo intensywnie, uważam, że zapach lawendy trzeba lubić, żeby mówić, że olejek jest świetny, a my zdecydowanie oboje lubimy ten zapach.  Poza tym ponoć zapach lawendy odstrasza komary, co może być skuteczne latem.

Olejek man 12 ml, więc ma on trochę większą ilość w buteleczce produktu, niż inne olejki, które mamy w posiadaniu. Bardzo nas to cieszy, bo zawsze 2 ml więcej przyjemności. Z olejku jesteśmy bardzo zadowoleni, olejek bardzo ładnie pachnie i czuć go w całym domu.


8. Perfumy, próbka zapach nr. 281 (FM) - są to perfumy o nutce kwiatowo-owocowej. Bardzo podoba mi się to połączenie tworzące przepiękny zapach. Bardzo spodobały mi się te perfumy ze względu własnie na zapach. Jedynie co to są bardzo nie trwałe, zapach po kilkunastu minutach w ogóle znika i nie jest wyczuwalny, nawet przy dużej ilości psiknięć w dane miejsce. 

Raczej nie kupiłabym dużego flakonika, bo kupić perfumy tylko dla krótkiego zapachu, to totalny bezsens, lepiej kupić sobie kilka razy tańszą mgiełkę do ciała. Nawet nie wiadomo czy to ona nie utrzymałaby się na skórze dłużej od tego zapachu. Znam lepsze perfumy, a przede wszystkim tańsze, które są o wiele trwalsze od FM. 


I takim sposobem dotrwaliśmy do końca mojej recenzji listopadowego pudełka beGlossy, z którego jestem bardzo zadowolona mimo kilku chwil niepewności co do pewnych produktów. Jednak liczy się całościowa ocena, która jak dla mnie jest jedną z najwyższych not. Za 29,50 zł naprawdę nie ma co narzekać, bo produkty, które otrzymałam, to naprawdę świetne kosmetyki sprawdzające się praktycznie na każdym rodzaju skóry/włosów. Jestem bardzo zadowolona, że uległam pokusie zamówienia pudełeczka z wyprzedaży, które od zawsze było moim marzeniem. Zawsze chciałam mieć pudełko beGlossy, no to mam! I bardzo się z tego cieszę, bo naprawdę się nie zawiodłam. Dodatkowo na stronie beGlossy trwa teraz promocja, gdzie za trzy pudełka (w tym też Listopad'15) zapłacimy już 99 zł wraz z wysyłką. 




4 komentarze :

  1. Ciekawa zawartość pudełeczka. :)

    http://fromcarolinee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie lubię niespodzianek, więc nie zamawiam takich pudełeczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panno Mysiu ja znałam zawartość mojego pudełka :) Nie znałam tylko wariantu olejku eterycznego oraz koloru - color refresher :)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka